ul. Pogodna 2 lok. 14, 00‑785 Warszawa
tel. +48 513 468 655 dustin@dustinducane.com

Ograniczenie marek własnych

Kolejna dziwna propozycja legislacyjna.

„Na początku marca rynek zelektryzowała zapowiedź premiera Mateusza Morawieckiego dotycząca ograniczenia sprzedaży marek własnych przez sieci handlowe. – Zdecydowanie chcemy doprowadzić do tego, żeby na półkach były towary z markami polskimi, a nie tylko (…) z markami sklepów wielkopowierzchniowych. Chcemy, aby w ten sposób rolnicy mogli budować siłę swojej marki – mówił szef rządu. Konkretów jeszcze nie ma, jest za to wiele kontrowersji i mnóstwo komentarzy dotyczących spodziewanej skuteczności takiego rozwiązania.”

Artykuł.

No ale mamy już martwy przepis w ustawie o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji w sprawie dyskontów:

„Art. 17d [Nadmierna sprzedaż marek właściciela] Czynem nieuczciwej konkurencji jest wprowadzanie do obrotu przez sieci sklepów dyskontowych towarów w ilości przewyższającej 20% wartości obrotów z markami stanowiącymi własność właściciela sieci lub podmiotów zależnych.”

Dosłownie nie ma żadnego orzecznictwa do tego artykułu w Lex, Legalis i z innych źródeł.

„O to, czy rozwiązanie polegające na ograniczeniu sprzedaży marek własnych pomoże polskim małym i średnim producentom w wypromowaniu ich marek, zapytaliśmy jednego z dostawców, którzy od lat zaopatruje sieci handlowe w produkty spożywcze. Jego ocena jest jednoznaczna: Jest to uderzenie w rodzimych małych i średnich producentów.”

Zgadzam się.

„Gdyby ustawodawca naprawdę chciał pomóc wejść małym, średnim podmiotom do sieci, zrobiłby to, wymuszając terminy płatności na tych sieciach – dodaje. Wskazuje, że rozsądny byłby termin np. 30 dni.” – JEST USTAWA I PRZEPIS o tym, ustawa o terminach zapłaty w transakcjach handlowych! Tylko nie egzekwuję się ustawy a ostatnio sąd w pewnej miejscowości wydał wyrok po którym nie mogłem wytłumaczyć klientowi dlaczego kompletnie pominął prawa.

Sąd pominął wyliczenia biegłego.

Sąd dokonał ‚własne ustalenia’ (oczywiście je nie podał).

Do tego, sąd stwierdził że ponowny bieg przedawnienia zaczyna się od daty złożenia zawezwania do próby ugodowej – zaczyna się jednak od daty umorzenia sprawy przez właściwy sąd.

I pominął przepis.