ul. Pogodna 2 lok. 14, 00‑785 Warszawa
tel. +48 22 402 66 43, tel. kom. +48 513 468 655
fax: +48 22 402 66 43
dustin@dustinducane.com

Podatek handlowy a dostawcy

Podatek handlowy zostanie oczywiście przerzucony na odbiorców.

Artykuł.

„Sieci handlowe konkurują przede wszystkim ceną. Dlatego podatek, wbrew głosom opozycji, nie zostanie przerzucony na klientów, ale na dostawców. – Oni są w trudniejszej sytuacji, niż konsumenci, bo dostawca nie zmieni sobie odbiorcy z dnia na dzień, nie pójdzie do tańszego sklepu, tak jak klient – mówi Onetowi Andrzej Gantner, prezes Polskiej Federacji Producentów Żywności.

To się zresztą już dzieje – sieci handlowe od miesięcy szykują się na nowy podatek i żądają dodatkowych rabatów i upustów. – Taka presja jest widoczna, kontrakty będą zmieniane, jeśli chodzi o ceny w stosunku do wielkości podatku. To było wiadomo od samego początku – mówi Gantner.”

Nadużywanie pozycji dominującej w koszykówce

Czytam w Gazecie Wyborczej z 19 kwietnia 2016 r., w artykule „Amerykański sen w europejskim sądzie”, że „Praktyki FIBA w dyskutowanej sprawie bezapelacyjnie zakwalifikować należy jako nadużywanie monopolu. Niemniej jednak praktyki takie mogą być uzasadnione, jeśli zostanie uznane, iż służą obiektywnie uzasadnionemu celowi i są proporcjonalne do zamierzonych skutków.’

Proszę Pana, NIE jest tak.

Używamy te kryteria do stwierdzenia czy doszło do nadużywania pozycji przy pewnych zachowaniach. Jeżeli te kryteria zostały spełnione, to nie ma nadużywania pozycji.

Traktat EU art. 102.

I dlatego prawo konkurencji jest hermetyczną, skomplikowaną i trudną do zrozumienia dziedziną, nawet dla prawników.

Zapis na sąd polubowny a zawezwanie do próby ugodowej II

Pisałem już o zapisie na sąd polubowny w kontekście zawezwania do próby ugodowej.

Sąd Najwyższy odmówił podjęcia uchwały w sprawie III CZP 30/15. Nie spodobał mi się (prawniczo) wniosek Sądu Okręgowego w Krakowie. Czekam na uzasadnienie.

Artykuł RP o problemie i inny artykuł o ‚uciekaniu’ do arbitrażu przez sieci.

Update: Przynajmniej w jednej sprawie wybroniłem moje stanowisko co do tego że zapis nie wyklucza zawezwania do sądu powszechnego.

Moje i innych uwagi do projektu ustawy o opłatach półkowych

Artykuł o fatalnym projekcie ustawy o zwalczaniu nieuczciwych praktyk rynków przedsiębiorców zajmujących się obrotem produktami spożywczymi lub rolnymi wobec dostawców tych produktów (sama nazwa jest katastrofą).

„Jednak zdaniem prawników to, co proponują posłowie, nie pomoże rozwiązać problemów, z jakimi borykają się dostawcy. Mecenas Du Cane twierdzi wręcz, że jest to spełnienie postulatów prawników broniących opłat półkowych. Jego zdaniem chcą oni, aby tego typu sprawy znalazły się pod jurysdykcją prezesa UOKiK, gdyż nie będzie on w stanie zająć się nimi wszystkimi.

– Sądów okręgowych z wydziałami gospodarczymi, zajmującymi się takimi sprawami, jest 36. W toku są setki, jeżeli nie tysiące spraw dostawców. Jeżeli ustawa wejdzie w życie, to obrońcy opłat będą twierdzić, że sądy nie powinny zajmować się podobnymi sprawami – kwituje warszawski radca prawny.

Dlatego też jego zdaniem nie jest potrzebne pisanie nowej ustawy.

– Wystarczy przedłużyć okres przedawnienia roszczeń z tytułu pobierania opłat półkowych na 5 albo 10 lat, zamiast obecnego trzyletniego terminu – radzi mecenas Du Cane.”

Inne uwagi o projekcie – „Dostawcy artykułów żywnościowych stwierdzają, że powszechna praktyką jest wymuszanie przez placówki handlowe, w tym wielkopowierzchniowe, na dostawcach nierównoprawnych warunków umów. Wachlarz ich jest bardzo szeroki, począwszy od narzucania wzorów umów bez możliwości negocjowania ich treści, poprzez narzucanie cen zakupu (często produkty sprzedawane są do sieci handlowych po cenach niższych niż ceny „fabryczne’) i wydłużonych terminów płatności za dostarczone towary, aż po dodatkowe nieekwiwalentne świadczenia – czytamy w uzasadnieniu projektu.”

I jeszcze coś  o opłatach – „Zrozumiałem, że mała spółdzielnia nie da sobie rady w starciu z handlem nowoczesnym – powiedział serwisowi portalspożywczy.pl powiedział Andrzej Jarmasz, prezes Strzeleckiej Spółdzielni Producentów Mleka.Uważa, że łatwiej jest działać w dużej organizacji. Nawet jeśli duże firmy muszą płacić opłaty półkowe, to są one mniejsze niż w przypadku małych dostawców. Malej spółdzielni nie stać aby zapłacić 15 proc. opłaty półkowej od wartości dostarczonego towaru.” <- I tu się zgadzam 100%.  W artykule Gazety Prawnej nie pojawiła się moja uwaga o tym że mali muszą się zrzeszać.

Update 1: Uwagi Konfederacji Lewiatan.

Update 2: Fatalny głupi, zły i szkodliwy projekt trafił do Komisji.

Update 3: Opinia Krajowej Izby Radców Prawnych, Ośrodek Badań, Studiów i Legislacji o projekcie.  Grzeczniej wypowiadają się o tym bełkocie, być może pisanym z myślą ochrony interesów sieci a nie dostawców.

Update: Uwagi różnych, w tym Sądu Najwyższego (negatywna) oraz Krajowej Rady Izb Rolniczych (pozytywna opinia).

I dalej o zapisach na sąd polubowny

„Resort gospodarki pracuje nad ustawą popularyzującą pozasądowe rozwiązywanie sporów. Po zmianach ogłoszenie upadłości nie spowoduje przerwania postępowania przed sądem arbitrażowym. W mocy pozostanie też zapis na sąd polubowny.”

Jak dotychczas często było tak że ogłoszenie upadłości dostawcy ‚wywalało’ proces o opłaty półkowe albo zapis na sąd polubowny.

Zapis na sąd polubowny a zawezwanie do próby ugodowej

Ostatnimi czasami muszę odpowiadać za zarzuty prawników sieci handlowych w kwestii tego że zapis na sąd polubowny wyklucza wystosowania zawezwania do próby ugodowej – co ma olbrzymie znaczenie przy przerwaniu przedawnienia roszczeń.

Znamienne jest przy tym próba wypaczenia trybu sądownictwa ‚polubownego’ do wykluczenia wystąpienia z zawezwaniem do próby ugodowej! Wcale nie zależy sieciom na polubownym rozwiązaniu sporów ale na zawężeniu dostępu do środków ochrony prawnej… (proszę nie myśleć że krytykują sądy polubowne, krytykują każdą manipulacją instytucją).

Sąd Najwyższy zajmie się tą kwestią – ale już zajmował się podobną kwestią, stwierdził że sąd polubowny NIE jest od koncyliacyjnego załatwienia spraw, sąd polubowny sądzi (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 11 października 2001 r., IV CKN 139/2001) (EDIT: Sąd Najwyższy odmówił podjęcia uchwały)

Zapis na sąd polubowny nie wyklucza wystosowania skutecznego zawezwania do próby ugodowej.

„Nieprzekonywające są argumenty pozwanego, że zapis na sąd polubowny wyłącza możność skorzystania z tej drogi – postępowania o zawezwanie do próby ugodowej przed sądem powszechnym. Nie stoi to bowiem w sprzeczności z celem samego zapisu na sąd polubowny, a nie miał tu miejsca przypadek wystąpienia wprost z pozwem do Sąd państwowego.” (Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 8 stycznia 2013 r., Sygn. akt IA Ca 960/12, IA Cz 1381/12)

Podobnie Sąd Arbitrażowy przy Krajowej Izbie Gospodarczej w wyroku z dnia 11 czerwca 2007 r., sygn. akt SA 56/06 – zapis na sad polubowny nie stanowi przeszkody dla zawezwania do próby ugodowej, mając na względzie, iż sąd powszechny w takim postępowaniu nie analizuje sprawy merytorycznie.

Po pierwsze, zapis na sąd polubowny, zgodnie z k.p.c. dotyczy sporów.

„Poddanie sporu pod rozstrzygnięcie sądu polubownego wymaga umowy stron, w której należy wskazać przedmiot sporu lub stosunek prawny, z którego spór wyniknął lub może wyniknąć (zapis na sąd polubowny).”  (Art. 1161 § 1.  k.p.c.)

Zarzut zapisu na sąd polubowny można podnieść tylko na etapie sporu – „W razie wniesienia do sądu sprawy dotyczącej sporu objętego zapisem na sąd polubowny, sąd odrzuca pozew lub wniosek o wszczęcie postępowania nieprocesowego, jeżeli pozwany albo uczestnik postępowania nieprocesowego podniósł zarzut zapisu na sąd polubowny przed wdaniem się w spór co do istoty sprawy.” (Art. 1165. § 1 k.p.c.)

„W kwestii natomiast terminowości podniesienia zarzutu zapisu na sąd polubowny Sąd Apelacyjny nie podzielił stanowisko skarżącej, aby zarzut ten mógł być najpóźniej zgłoszony na etapie prowadzonego pomiędzy stronami postępowania pojednawczego. Stosownie do art. 192 pkt 1 k.p.c. o stanie zawisłości sporu mówić można dopiero od momentu doręczenia odpisu pozwu stronie przeciwnej.” (Postanowienie Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 8 maja 2014 r., V ACz 343/14)

Spór zgodnie z przepisami postępowania cywilnego istnieje na etapie pozwu.

Spór nie istnieje jeżeli przed tutejszym Sąd wnioskodawc pyta się o możliwość zawarcia ugody.

Po drugie, uprawnienia wniesienia zawezwania do próby ugodowej w celu przerwania biegu przedawnienia jest uprawnieniem wynikającym z kodeksu cywilnego, które to uprawnienie jest realizowane przed sądem lub innym organem powołanym do rozpoznawania spraw lub egzekwowania roszczeń danego rodzaju albo przed sądem polubownym[1], przedsięwziętą bezpośrednio w celu dochodzenia lub ustalenia albo zaspokojenia lub zabezpieczenia roszczenia (Art. 123 § 1 pkt 1 k.c).  Kluczowe jest to brzmienie że nie musi to być czynność przed sądem powszechnym właściwym do rozpoznania tej konkretnej sprawy ale do takich podobnych spraw. Czynność przed niewłaściwym sądem (np. miejscowo) jest ważna.

Po trzecie, regulamin tego sądu  w ogóle nie przewiduje trybu zawezwania do próby ugodowej. Częściowe zrozumiałe byłby argument przeciwnik gdyby doszło do zastąpienia trybu postępowania pojednawczego przewidzianego w k.c. i k.p.c. odpowiednim trybem postępowania przed sądem polubownym ale to nie ma miejsca. Tryb mediacji przewidziany w Regulaminie na pewno nie jest trybem postępowania pojednawczego (np. wymaga obustronnej zgody do inicjonowania a zresztą mediacja jest inną formą postępowania przewidzianą w k.p.c.). Zapis na sąd polubowny zastępuje rozstrzygnięcia sporu z pozwu przez sąd powszechny, nie wyłącza zaś kompletnie inne kompetencje sądu powszechnego.



[1] Przy skutecznym zapisie na Sąd Polubowny, „Prawidłowa wykładnia art. 123 § 1 pkt 1 k.c. prowadzi do wniosku, że jedynie powołanie sądu lub innego organu do rozpoznawania spraw lub egzekwowania roszczeń danego rodzaju musi wynikać bezpośrednio z przepisu ustawy. Wymóg ten z oczywistych względów nie odnosi się do Sądu polubownego, bezpośrednim bowiem źródłem powołania tego ostatniego jest – z woli ustawodawcy (art. 698 § 1 k.p.c.) – wola stron wyrażona w zawartej przez nie umowie o poddanie sporu właściwości Sądu polubownego, przybierająca postać zapisu na Sąd polubowny.” (Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 lutego 2005 r., V CK 467/04).

Złoto dla zuchwałych

Duże kancelarie nie mają również monopolu na cenionych specjalistów. Prawnicy będący liderami wielu naszych klasyfikacji, m.in. w prawie pracy, prawie farmaceutycznym czy upadłościowym, wcale nie pracują dla tych największych. Jedno jest pewne – wygrywają ci, którzy szukają nowych możliwości i rynkowych nisz. Bywa,  że strzałem w dziesiątkę okazują się tak wąskie specjalizacje, jak choćby… opłaty półkowe. A skoro na rynku wciąż jest się o co bić, warto pamiętać o starej zasadzie.

Złoto dla zuchwałych!
Ano.

Opłaty półkowe i SN

Ostatnio zapadły niekorzystne dla dostawców wyroki Sądu Najwyższego, czekam na uzasadnienia (nie w sprawach moich klientów). M.in. w kwestii wykazania utrudnienia dostępu do rynku.

Ubezpieczenie OC

‚Kancelarie finansowe’ nie korzystają z ubezpieczeń swoich radców/adwokatów w waszych relacjach z tymi kancelariami. Pełnomocnik odpowiada ewentualnie wobec Państwa ze swojego OC. Moim zdaniem taka kancelaria powinno posiadać własne ubezpieczenie za swoje działania.

Wyrok SN I CSK 236/14 i sprzeczne z nim orzeczenia

Obróncy opłat półkowych mają jeden dość słaby argument w przypadku obrony premii pieniężnych, jest nim wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 lutego 2014 r., I CSK 236/2013.

W tej sytuacji zasadnie uznał Sąd drugiej instancji, że stosowanie upustu w wysokości 5% rabatu od obrotu, bez jakiejkolwiek uzasadnionej i wykazanej przyczyny należało ocenić, jako pobieranie innej opłaty aniżeli marża handlowa za przyjęcie towaru do sprzedaży, co stanowiło czyn nieuczciwej konkurencji w rozumieniu art. 15 ust. 1 pkt 4 u.z.n.k.” (Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 16 stycznia 2015 r., sygn. akt III CSK 244/14)

Nie wynika też z tej definicji, aby marża musiała stanowić w wielkość stałą. Praktyka gospodarcza ukształtowała zasady oferowania towarów na korzystniejszych zasadach w wypadku gdy transakcja przybiera większe rozmiary, co stanowi refleks ekonomicznych reguł dotyczących opłacalności produkcji i handlu w mniejszej i większej skali. Zasadniczo więc zbywanie większej ilości towaru po niższej cenie nie stanowi działań sugerujących naruszenie reguł konkurencji. Skarżący ma przy tym rację, że konstrukcyjnie upust cenowy i premia pieniężna stanowiące określone w kolejnych wersjach umowy o usłudze wzmożonej aktywności skutki osiągnięcia oznaczonego poziomu obrotów odpowiadały pojęciu tzw. rabatu posprzedażowego i prowadziły do obniżenia przez powoda ceny dostarczanych towarów.

Przygotowuję nowy artykuł o orzecznictwie więc nie mogłem o tym wcześniej pisać ale dla kolegów przygotowałem parę wyroków SN i SA zaprzeczających argumentów zawartych w tamtym wyroku:

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 listopada 2013 r., I CSK 46/2013, „Nie można zatem zgodzić się z zapatrywaniem skarżącej, że Sąd Apelacyjny nie uwzględnił okoliczności towarzyszących złożeniu oświadczenia woli o ustaleniu premii pieniężnej. Przyjęty przez strony sposób rozliczenia tej premii, odpowiadający zwyczajowo sposobowi rozliczania upustów cenowych, nie stanowi dostatecznej podstawy do skutecznego zakwestionowania przyjętej za podstawę zaskarżonego wyroku wniosku, że świadczenie to w rzeczywistości zostało pobrane za wprowadzenie towarów powódki do sieci handlowej pozwanej.

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 23 października 2014 r., I CSK 597/2013, „Tymczasem o prawnej kwalifikacji takiej premii jako deliktu nieuczciwej konkurencji przesądzają – jak wskazano – w decydujący sposób szczegółowe ustalenia Sądów meriti, dotyczące kontekstu i okoliczności zastrzeżenia takiej premii. Eksponowany w wyrokach Sądów meriti fakt braku „możliwości swobodnej negocjacji warunków zawieranych umów” po stronie powoda (por. str. 15 uzasadnienia zaskarżonego wyroku), zwłaszcza po ogłoszeniu upadłości przedsiębiorcy-dostawcy, (str. 10 uzasadnienia zaskarżonego wyroku), prowadzi do pominięcia w postępowaniu kasacyjnym tych wywodów skarżącego, które sugerują odmienny stan faktyczny (por. str. 24-26 skargi). W konsekwencji za nietrafny należy uznać także zarzut naruszenia art. 536 § 1 k.c., sugerujący, że porozumienie dotyczące tzw. premii pieniężnej stanowiło tylko kontraktowo dopuszczalną redukcję ceny dostarczonych towarów.

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 24 czerwca 2014 r., I CSK 431/2013, „Uzasadniając stanowisko o bezpodstawnym naliczaniu rabatu Sąd Apelacyjny odwołał się do argumentu, że „celem jego stosowania było dalsze zamawianie przez pozwanego u powoda towarów”, co miałoby świadczyć o tym, iż stosowanie rabatu miało charakter innej niż marża handlowa opłaty za przyjęcie towaru do sprzedaży. Trzeba jednak zauważyć, że w relacjach handlowych określona polityka marż i rabatów stosowana jest, co do zasady, dla motywowania kontrahentów do zawierania kolejnych umów i zwiększania obrotów między nimi, gdyż tak prowadzona współpraca ma być źródłem ekonomicznych korzyści dla każdego z nich. Udzieleniem rabatu kupującemu jest zastosowanie „upustu od ceny sprzedaży”, czyli jej pomniejszenie, co może leżeć w interesie sprzedającego przez zagwarantowanie mu większych obrotów z kupującym. Naliczenie dodatkowej opłaty, stanowiącej świadczenie bez ekwiwalentu, może być kwalifikowane na podstawie art. 15 ust. 1 pkt 4 u.z.n.k. jako pobieranie opłat za przyjęcie towarów do sprzedaży.”

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 28 stycznia 2015 r., I CSK 748/13, „pobrane za wprowadzenie towarów powódki do sieci handlowej pozwanej. Oceny tej nie podważa skutecznie wskazywana w orzecznictwie sądów administracyjnych (zob. uchwała składu siedmiu sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 25 czerwca 2012 r., I FPS 2/12, ONSAi WSA 2013, nr 6, poz. 85 i powołane tam judykaty) możliwość uznania premii pieniężnej z tytułu osiągnięcia określonej wielkości sprzedaży za rabat w rozumieniu art. 29 ust. 4 ustawy z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (Dz. U. Nr 54, poz. 535 ze zm.). Jak trafnie zwrócono uwagę w uzasadnieniu powołanej uchwały, dla oceny charakteru określonego świadczenia decydująca powinna być nie nazwa, lecz rzeczywista treść tego świadczenia, dokonana na podstawie obiektywnej analizy całokształtu okoliczności faktycznych. Przytoczony pogląd, sformułowany na gruncie prawa podatkowego, nie wyłącza zatem możliwości zakwalifikowania działania pozwanej, polegającego na pobieraniu premii pieniężnej, jako czynu nieuczciwej konkurencji określonego w art. 15 ust. 1 pkt 4 u.z.n.k.” – WAŻNE! Podważa kwalifikację NSA! Dodatkowo Sąd Apelacyjny uznał że odsetki są należne od daty pobrania! „Sąd Apelacyjny uznał, że powódce należą się odsetki ustawowe za opóźnienie w zapłacie dochodzonej kwoty nie – jak przyjął Są Okręgowy – od daty wezwania do jej zapłaty, lecz od chwili pobrania niedozwolonych opłat. Wskazał jednak, że wadliwe – w tym zakresie – rozstrzygnięcie nie narusza interesów skarżącej.”

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 22 października 2014 r., I CSK 615/13,”Z ustaleń przyjętych za podstawę zaskarżonego wyroku wynika, że premia pieniężna określona została w umowach o współpracy zawartych przez strony w latach 2007 -2008 oraz w ogólnych warunkach stanowiących podstawę tych umów, jako jeden z rodzajów opłat wymienionych obok innych należności uiszczanych przez dostawcę w związku z usługami pozwanej. Premia ta nie spełniała żadnej funkcji motywacyjnej. Obowiązek jej zapłaty został powiązany wyłącznie z osiągnięciem określonego poziomu obrotów handlowych, uzyskiwanego bez potrzeby szczególnej aktywności pozwanej. Sąd Apelacyjny zwrócił również uwagę na wyraźne rozróżnienie w ogólnych warunkach umów „opłat”, w tym premii pieniężnej, oraz innych form wzajemnych rozliczeń rzutujących na poziom cen („obniżenie ceny na fakturze”, „upust promocyjny”). Wskazał przy tym, że w umowach stanowiących podstawę współpracy stron zastrzeżono na rzecz pozwanej – poza premią pieniężną w wysokości 14,24% – 15,25% – upusty promocyjne w wysokości 5 % oraz przedłużone terminy płatności (95 dni od daty doręczenia jej faktury). Przytoczone postanowienia umowne w pełni usprawiedliwiają wniosek, że zastrzeżone w nich premia pieniężna stanowi w istocie opłatę za przyjęcie 6 towaru do sprzedaży, utrudniającą dostęp do rynku. Obowiązek zapłaty tej premii nie łączył się z jakimkolwiek świadczeniem strony pozwanej; nie był przedmiotem negocjacji między stronami, lecz został powódce narzucony jako warunek współpracy handlowej; uzależniono go jedynie od osiągnięcia bardzo niskiego – wręcz symbolicznego – progu obrotu towarami między stronami (10.000 zł), o czym świadczy sama tylko wysokość pobranych z tego tytułu przez pozwaną kwot w okresie objętym sporem (409.748,37 zł). Wbrew zatem zarzutowi skarżącej, ocena rzeczywistego charakteru premii pieniężnej wyrażona przez Sąd Apelacyjny nie może być postrzegana jako wynik wadliwej wykładni łączących strony umów, dokonanej z naruszeniem art. 60 i art. 65 § 1 i 2 k.c. ”

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 12 czerwca 2014 r., I ACa 1713/2013, „W odniesieniu do „premii pieniężnej”, naliczanej proporcjonalnie do wartości obrotu, nie można mówić, że wynika ona z jakiejkolwiek ekwiwalentności świadczeń. Pozwany bowiem nie musi wykonywać innych czynności poza umieszczeniem swojego towaru na półkach, co jak trafnie podniósł powód, nie może być traktowane, jako usługa na rzecz sprzedawcy. W niniejszej sprawie „premia pieniężna” została zdefiniowana jako „wynagrodzenie należne zamawiającemu za wszelkie działania zmierzające do zwiększenia satysfakcji konsumenta wykonywane przez zamawiającego, a w konsekwencji do efektywnej sprzedaży towarów dostawcy, mierzone w oparciu o nabycie określonej wartości towarów w danym okresie rozliczane na zasadach określonych w załącznikach do umowy.” Już sama definicja przedmiotu świadczenia strony pozwanej wskazuje, że nie chodzi tu o jakiekolwiek zachowanie pozwanego, wykraczające poza typowe obowiązki sprzedawcy, które przecież sprowadzają się przede wszystkim do zbycia konsumentom dostarczonego towaru („efektywnej sprzedaży towarów”). Podkreślić należy, że gdy już doszło do zawarcia umowy sprzedaży i określenia ceny towaru, to kupujący odsprzedając towar finalnemu odbiorcy nie spełnia żadnych świadczeń na rzecz pierwotnego dostawcy. Zatem takie postanowienia umowne stanowią ewidentny czyn nieuczciwej konkurencji w rozumieniu art. 15 ust. 1 pkt 4 u.z.n.k. i należą do kategorii „innych niż marża handlowa opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży” (tak C.Banasiński, M.Bychowska: op.cit., str. 15). Odwoływanie się w tym kontekście przez stronę pozwaną do zasady swobody umów (art. 353[1] k.c.) jest chybione. Zasada ta doznaje bowiem różnorodnych ograniczeń, a przepis art. 15 ust. 1 pkt 4 u.z.n.k. takie ograniczenia właśnie ustanawia.

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 4 kwietnia 2014 r., I ACa 1402/2013, „W ocenie Sądu Apelacyjnego okoliczności, iż podmiotem dokonującym wyliczenia premii pieniężnej był pozwany i że pobierał tę premię wystawiając fakturę, w powiązaniu z definicją premii, nie pozwalają na uznanie tej premii za rabat potransakcyjny, który zgodnie z umową stron stanowił zupełnie odrębną instytucję. Strony wyraźnie uzgodniły, że premia pieniężna stanowi wynagrodzenie za działania zamawiającego zmierzające do zwiększenia satysfakcji konsumenta a w konsekwencji do efektywnej sprzedaży towarów dostawcy (k. 150 pkt 9 i 10 oraz k. 179 pkt 16). Efektywna sprzedaż towarów dostawcy to nic innego jak wykonywanie przez pozwaną normalnych czynności związanych z prowadzoną przez nią działalnością gospodarczą. Pobieranie od dostawcy dodatkowych opłat za tego rodzaju działania, stanowi pobieranie innych niż marża handlowa opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży, określonych w art. 15 ust. 1 pkt 4 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.
Wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 22 stycznia 2014 r., I ACa 1135/2013, „Z zebranego w sprawie materiału dowodowego nie da się w żadnym wypadku wyprowadzić wniosku, aby pozwany wykonywał na rzecz powódki tego rodzaju  „promocję” . Nieprzekonująca jest przy tym argumentacja, zgodnie z którą ekwiwalentność świadczeń pozwanego polegała na mechanizmie, w wyniku którego większa sprzedaż towarów zakupionych uprzednio od powódki skutkowała następnie większymi zamówieniami. Oczywiste jest że w gospodarce rynkowej na zwiększonym popycie korzystają pośrednio wszyscy kolejni uczestnicy obrotu gospodarczego, poczynając od wytwórcy surowców, a kończąc na sprzedawcy detalicznym. Samo istnienie wymiany handlowej jest z natury rzeczy korzystne dla wszystkich jej uczestników. Upraszczając zatem, można stwierdzić, że już samo nabywanie przez pozwanego od powódki oferowanych przez nią towarów było dla niej ewidentnie korzystne ekonomicznie, skoro zabezpieczało jej zbyt i pozwalało na funkcjonowanie na rynku. Idąc za takim tokiem rozumowania zasadne byłoby przyznanie kupującemu prawa do uzyskania odpowiedniego ekwiwalentu już tylko za oferowanie sprzedawcy tego rodzaju „korzyści”. Byłoby to jednak zaprzeczeniem istoty normalnej, rynkowej wymiany handlowej, a próbom wprowadzania tego rodzaju praktyk zapobiega właśnie m.in. przepis art. 15 ust. 1 pkt 4 uznk.
I około 60 podobnych  wyroków SA w różnych częściach kraju.
Strona 1 of 612345...Ostatnia »